sobota, 28 marca 2015

rude słodkości

przyznaję bez bicia - ostatnio katowałam wykrój na ktula. w którymś momencie trzeba było powiedzieć sobie... hmm.. no może nie "basta", bo za bardzo lubię maleństwa z mackami, ale stanowcze "czy byłaby pani tak uprzejma i chociaż na chwilę zajęła się czymś mniej przedwiecznym?";)
nie byłabym sobą, gdybym na stronie, z której pozyskałam jeden tak fajny wykrój, nie pogrzebała głębiej. wśród całej masy fantastycznych rzeczy, wypatrzyłam monthly crafting challenge. natychmiast się zapisałam i mam zamiar dzielnie wykonać każdy projekt. niestety, nie załapałam się na styczniowy pattern, przedstawiam za to pluszaka z lutego:) skrojone czekają już groszko-kurczaki z marca:) 

lisko-muffinka sprezentowałam koleżance. rudy drobiazg od rudzielca dla rudzielca:)

wtorek, 3 marca 2015

do lata na boso będę szła

też Was męczy ta niby-zima? tak bardzo chciałabym pochować już ciepłe buty i ciężkie płaszcze. jestem gotowa rozstać się nawet z moim ulubionym fioletowym kominem, byle już tylko przyświeciło słoneczko, zazieleniła się trawka i zaczęła się wiosna. taka prawdziwa. a nie takie nie wiadomo co, stanowiące całkiem niezłą kontynuację ostatnich nijakich miesięcy.
na fali tęsknoty za bardziej przyjaznymi okolicznościami przyrody, przypomniało mi się, że dawno dawno temu uszyłam sobie sukienkę, którą jeszcze się nie pochwaliłam. bardzo to dziwne, bo pin-upowa kiecka w groszki marzyła mi się chyba ze dwa lata, potem była noszona tak intensywnie, że obecny kolor  pierwotnym nie ma już wiele wspólnego, udało mi się nawet foty "na ludziu" ustrzelić, a notka jakoś bardzo mi się nie kleiła... najwidoczniej materiał musiał swoje odleżeć, a i ja po kilku miesiącach dużo przychylniejszym okiem patrzę na wyniki groszkowej "sesji";) może to ta tęsknota za ciepłymi, długimi dniami...?