niedziela, 4 stycznia 2015

już-nie-taki-tyci ktul

pewna młoda dama bardzo chciała wygrać w totka. niby nic niezwykłego, każdy chce. ale ten przypadek był szczególny. ludzie zapytani o co, co zrobiliby z wygranym milionem odpowiadają zwykle, że podróż dookoła świata, że dom,  że samochód, inwestycje, czy własny biznes. ta konkretna młoda dama natomiast chciała polecieć do Stanów... żeby kupić pluszowego Cthulhu;)
jak to jest z losowaniami lotto, wszyscy wiedzą. ludzkość opracowała już niejedną spiskową teorię:D wygrać nijak się nie da, a na pewno jest bardzo bardzo trudno. sprawa wydawała się skazana na porażkę. w tym dramatycznym momencie wkracza szyjąca ciocia. czyli ja;)

szycie nie obyło się bez przygód. albo ciąży nade mną jakieś fatum, albo kupienie zielonego minky, czy chociaż czegoś podobnie miłego w dotyku, graniczy z cudem. w końcu udało się coś upolować, ale mimo, że aukcję na wiadomym portalu oglądały 3 osoby, to żadnej nie udało się doczytać, że tkanina ma włos długości prawie 3 cm;) tak powstał najbardziej kudłaty ktul, jakiego kiedykolwiek miałam okazję dłubać. przyjmijmy roboczo, że on po prostu właśnie wynurzył się z morskiej toni i pokrywają go glony. to powinno mu dodać trochę plugawości i bluźnierczości;)


"patrzcie jaki jestem wielki i przedwieczny!"

"nie znacie dnia ani godziny, w której zjem wasze dusze!"

"a tak wyglądam od.. zadniej strony" ;)

i na koniec fota z bakstejdżu;) starcie gigantów - kto kogo pożre pierwszy?

wykrój na ktula pochodzi stąd :)