środa, 12 listopada 2014

ręczne szycie skraca życie

w sumie to nie jestem do końca przekonana co do słuszności tej tezy;) mnie szycie w rękach baaardzo relaksuje i sprawia, że świat wokół zwalnia na chwilę. lubię te momenty, kiedy wymoszczona między poduchami, łączę kolejne kawałki tkanin w rytm miarowego odgłosu przeciąganej nitki, z kubkiem herbaty z miodem pod ręką i jakąś przyjemną muzyką w tle.

tak mniej więcej skończył się dla mnie długi weekend. zmogło mnie jakieś przeziębienie, więc cały wtorek postanowiłam przeleżeć pod kocem. no ale jak tak, z pustymi rękami? ostatecznie dzięki paskudnemu wirusowi udało mi się przetestować kolejny kucykowy wykrój. tak powstało moje nowe maleństwo - od kopytka do kopytka ma tylko 15cm i jak już wspomniałam, jest w całości szyte ręcznie. jestem szalenie zadowolona z efektu, a samo szycie sprawiło mi mnóstwo frajdy. zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że wpłynęło bardzo pozytywnie na proces walki z choróbskiem. zaraz obok hektolitrów herbatki z miodem;)



ps. jest nawet szczątkowa ilość filcu! chyba powinnam wreszcie zmienić nazwę bloga...


wykrój na kucyka pochodzi stąd

2 komentarze:

  1. Jaka urocza Twighlight :) i szacun za ręczne szycie. Ja osobiście tego nienawidzę. Lubię mieć teraz natychmiast już

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się to coś. Ładne szwy i pomysł. Zapewne lepiej niż te chińskie zabaweczki.

    OdpowiedzUsuń