niedziela, 13 lipca 2014

kto rano wstaje...

powoli dobiega końca całkiem udana niedziela. najwidoczniej przysłowie o porannym wstawaniu ma w sobie ziarnko prawdy;) trójka w totka (szaleństwo!), upolowany drapak, którym kocica łaskawie nie wzgardziła i jeszcze odrobina weny i chęci na popołudniowe dłubanie. lubię takie pół-leniwe pół-twórcze przewalanie się między kanapą a maszyną. a oto efekt - wieloryb Czesław, który uśmiecha się przez sen, bo marzą mu się wakacje w Bieszczadach.