wtorek, 25 czerwca 2013

czas rozliczeń

myślałam, że trudne chwile już za mną i będę mogła rozpocząć blogowanie na nowo. wygląda na to, że to niestety dopiero początek i podejrzewam, że długo jeszcze nie będę w stanie regularnie dodawać notek.
dziś hurtem prezenty z ostatnich kilku miesięcy, wszystkie właściwie wręczone z jakimiś koszmarnymi obsuwami, za co strasznie mi głupio. teraz będę mieć więcej czasu i okazji spotykać się z przyjaciółmi, choć nie wiem, czy prędko dane będzie mi obdarować ich czymś hand-made'owym:(


kindlowy pokrOwiec dla brata - foty cykane przez właściciela, dlatego takie surowe;)


a tu nowy pokrOwiec ze starszym kolegą, znanym stąd

pandzioszkowe ubranko na komórkę i biżutki na imprezę w stylu Alicji w Krainie Czarów dla Ani


bajkowe zakupówki dla Misy i Dżoany

i na koniec ubranko na tablet mojej mamy


będę tęsknić. może jednak uda mi się wykrzesać trochę weny za jakiś czas...

czwartek, 13 czerwca 2013

gdzie byłam jak mnie nie było

większość wolnego czasu przez ostatnich kilka tygodni spędziłam głównie gdzieś w okolicach Al-Mary, szkoły tańca, do której grzecznie uczęszczam sobie od nieco ponad roku. zaczęło się dość niewinnie - szukałam jakiejś miłej alternatywy dla aerobiku. ostatecznie dałam się wciągnąć i choć tancerka wciąż ze mnie żadna, to widzę postępy i mimo wszystko z każdej godziny na sali mam ogromną frajdę:) a brakujące centymetry tu i ówdzie tylko zachęcają do dalszej pracy:D 
kilka miesięcy temu padła propozycja, żeby moja grupa wzięła udział w rewii orientalnej. występ odbył się w zeszłą sobotę. w pewnym momencie myślałam, że przygotowania nie skończą się już nigdy, a my pewnie pozagryzamy się wszyscy nawzajem...;) na próby i przygotowywanie kostiumów trzeba było poświęcić sporo czasu, ale warto było. udało się! i wyszło pięknie, nawet jeśli nie idealnie (przynajmniej jeżeli chodzi o moją grupę, ze mną na czele, bo reszta dziewczyn jest absolutnie doskonała @_@). wzięcie udziału w tak dużym przedsięwzięciu to naprawdę niesamowite doświadczenie. niemniej jednak cieszę się, że mogę już wrócić do spokojniejszego trybu życia...:D
rewia wymagała oczywiście stosownych kostiumów. i tu pojawia się moja mała rola:) poniżej topiki uszyte dla moich dziewczyn w wersji saute:D odpicowanie błyskotkami było kwestią indywidualną;)
a tutaj już mój własny topik w wersji "bling-bling" :D
mimo pracochłonnych treningów i spalania kalorii, moja talia wciąż nie jest tak idealna jak u Elizki, dlatego dół tak kiepsko się układa...;) topik w akcji sprawdził się doskonale i nie musicie wierzyć na słowo, bo zostało to uwiecznione na ślicznych zdjęciach!:D


zdjęcia pochodzą z Al-Marowego fanpage'a:)




z innej bajki, pochwalić się jeszcze muszę kilkoma innymi fotkami. razu pewnego odezwała się do mnie Ewa, prosząc o filcowe pluszaki dla swoich pupilków. łatwo nie było, bo misie musiały być odpowiednio proporcjonalne...:) zresztą, oglądajcie! i niech ktoś powie, że nie są słodziaszne!



fot. Ewa B. 


ps. ...mam nadzieję, że teraz uda mi się wrócić na bloga szybciej niż za dwa miesiące... T.T