sobota, 10 listopada 2012

wymianki są fajne! cz. 2

dziś dwa słowa o kolejnej wymiance, przy której zaliczyłam największą wysyłkową wtopę ever;)
kwiatki Kingi zawróciły mi w głowie od pierwszego wejrzenia, po prostu nie dając spać po nocach. po tygodniach udręki, wreszcie odważyłam się zagadać i Kinga w zamian za tyciKtula i broszkę dla mamy zgodziła się wyczarować dla mnie piękną szpilkę złożoną z kwitnących w kwietniu, miesiącu moich urodzin, kwiatów wiśni i opadających kaskadami płatków. choć przesyłka dotarła do mnie już kawał czasu temu - ile razy wyciągam ją drżącymi rękami z pudełeczka, nie mogę się nazachwycać kunsztem i delikatnością tych maleństw.
skoro już jesteśmy przy przesyłce - Warszawa to złe miasto!:P czy naprawdę muszą tam być ulice o tak podobnych nazwach?;) pierwszy raz w życiu (i mam nadzieję, że ostatni) nie sprawdziłam przynajmniej 4 razy adresu i niestety paczka poleciała na ulicę podobną, ale jednak nie tą samą...;) szczęśliwie po kilku dniach wróciła do Wrocławia i mogła kolejny raz wyruszyć w podróż do stolicy - tym razem zakończoną sukcesem.
bardzo chciałam uwiecznić się w jakiejś para-gejszowej stylizacji ze szpilką w roli głównej, ale obawiam się, że przed kwitnieniem sakury chyba się nie uda;P z braku słońca, pięknych okoliczności przyrody i fotografa. a że dłużej już nie wytrzymam, to fotka ot, taka na pocieszkę, na anezikowym puzderku i z kocim noskiem:)

pakiecik dla Kingi, nieco poszerzony, bo samotny ktul i broszka to zdecydowanie za mało w zamian za takie precjoza:D
czyż nie jest piękna?^^

2 komentarze: