wtorek, 13 listopada 2012

wymianki są fajne! cz.3

jakiś czas temu znów miałam okazję wymienić się w cudownym gronie dziewczyn z Crafladies. tym razem tematem były baśnie, legendy i szeroko pojęte fantasy. wylosowano dla mnie Alveaenerle, dla której uszyłam elfią torbę - nieco średniowieczną w kroju, jesienną w barwach. na klapie nafilcowałam smoka (inspirowanego celtyckimi/wikińskimi plecionkami), długi pasek na ramię uplotłam średniowieczną metodą fingerloop, a całość wykończyłam ukochanymi frędzlami:D niestety nie wpadłam na pomysł zrobienia fotki środka, musicie więc uwierzyć na słowo, że podszewka była w pomarańczowo-brązowe kwiatki^^


ja natomiast dostałam prezent od Tobatki. muszę przyznać, że był on bardzo zaskakujący, bo nigdy nie wpadłabym na pomysł kupna, a co dopiero zrobienia sobie łapacza snów. nagle uświadomiłam sobie, że było to właśnie COŚ, czego od dłuższego czasu potrzebowałam:) nie wiem, jak Tobi to zrobiła, ale kolorystycznie idealnie wpasowała się w moją sypialnię! łapacz od razu zawisł na oknie i jak na razie pełni swoją funkcję doskonale - wszystkie okropne i straszne sny odeszły w niepamięć:) moja zdolna craftka tworzy nie tylko piękne rzeczy, ale też doskonale czaruje! 
ode mnie fotka z łapaczem "zadomowionym", po szczegóły zapraszam na bloga Tobatki:)

sobota, 10 listopada 2012

wymianki są fajne! cz. 2

dziś dwa słowa o kolejnej wymiance, przy której zaliczyłam największą wysyłkową wtopę ever;)
kwiatki Kingi zawróciły mi w głowie od pierwszego wejrzenia, po prostu nie dając spać po nocach. po tygodniach udręki, wreszcie odważyłam się zagadać i Kinga w zamian za tyciKtula i broszkę dla mamy zgodziła się wyczarować dla mnie piękną szpilkę złożoną z kwitnących w kwietniu, miesiącu moich urodzin, kwiatów wiśni i opadających kaskadami płatków. choć przesyłka dotarła do mnie już kawał czasu temu - ile razy wyciągam ją drżącymi rękami z pudełeczka, nie mogę się nazachwycać kunsztem i delikatnością tych maleństw.
skoro już jesteśmy przy przesyłce - Warszawa to złe miasto!:P czy naprawdę muszą tam być ulice o tak podobnych nazwach?;) pierwszy raz w życiu (i mam nadzieję, że ostatni) nie sprawdziłam przynajmniej 4 razy adresu i niestety paczka poleciała na ulicę podobną, ale jednak nie tą samą...;) szczęśliwie po kilku dniach wróciła do Wrocławia i mogła kolejny raz wyruszyć w podróż do stolicy - tym razem zakończoną sukcesem.
bardzo chciałam uwiecznić się w jakiejś para-gejszowej stylizacji ze szpilką w roli głównej, ale obawiam się, że przed kwitnieniem sakury chyba się nie uda;P z braku słońca, pięknych okoliczności przyrody i fotografa. a że dłużej już nie wytrzymam, to fotka ot, taka na pocieszkę, na anezikowym puzderku i z kocim noskiem:)

pakiecik dla Kingi, nieco poszerzony, bo samotny ktul i broszka to zdecydowanie za mało w zamian za takie precjoza:D
czyż nie jest piękna?^^

piątek, 2 listopada 2012

jak zawsze spóźniona, czyli nie ma nic straszniejszego na halloween niż Timon i Pumba

sądząc po tym, co widnieje już na sklepowych półkach i wszelkiej maści crafciarskich stronach, halloween minęło bezpowrotnie przynajmniej sto lat temu, a Boże Narodzenie nadejdzie za dzień, no, góra dwa;) a ja jestem jednak trochę zacofana i dopiero dziś pochwalę się jak wystroiłam moich ulubionych barmanów z ulubionego pubu:D
pomysł pojawił się bardzo dawno temu, rozmowy o kostiumach zaczęły się ponad rok temu, dwa tygodnie przed halloween padła ostateczna decyzja - szyjemy! mimo wielkiej chęci przebieranek, panowie upierali się, że absolutnie żadnych zdjęć nie będzie, a jeśli już się pojawią, to nie ma najmniejszej opcji, żeby wypłynęły na szerokie wody internetu, pod groźbą zakazu wstępu do knajpy... jak widać, nie wyszło:D i dobrze, bo wyglądają cudownie!

koszulkę Filipa pięknie wymalowała Kasia, a zdjęcia wykonał Wojtek Nerad.