piątek, 28 września 2012

co dwie pary rąk, to nie jedna

dziś prezentować będę efekty współpracy z moją zdolna koleżanką Monią (mam kilka zdolnych koleżanek, ale wszystkie są gnuśne i leniwe, nie mają swoich blogów, więc ktoś musi się w tym internecie za nie chwalić, co nie?;P), która fantastycznie haftuje totalnie odjechane rzeczy, żywcem wyjęte z XVII wieku. tym razem co prawda zabrała się za coś zdecydowanie współczesnego, ale też wyszło jej bardzo fajnie!
ale po kolei... Monia kilka lat temu (2008? 2009?) obiecała córkom naszych wspólnych znajomych haftowane torby. jaki mamy rok wszyscy wiedzą:D i gdzieś właśnie na jego początku dostałam haftowanki do wykończenia i zmontowania z nich torebek. szczęśliwie, choć przez ten czas dziewuchy trochę wyrosły, nie zmieniły zainteresowań aż tak bardzo i prezenty przypadły im do gustu:) a jako że ostatniego szyjątka pozbyłam się całkiem niedawno, to dopiero teraz mogę upubliczniać.

konik dla Karolinki
Garfield dla Zuzi

z tego, co się zorientowałam, to nie będzie nasze ostatnie słowo w tej kwestii! kolejne córki znajomych czekają! :D

sobota, 22 września 2012

na straganie w dzień targowy

zapuściłam ostatnio bloga strasznie, szczególnie biorąc pod uwagę ile mam do pokazania, ale już się poprawiam:) na pierwszy rzut krótkie wspominki z Lubiąża. 1.09. miała tam miejsce kolejna edycja znanego i lubianego oblężenia klasztoru. już od dawna planowaliśmy wyjazd na tą imprezę, aczkolwiek w celach wyłącznie towarzyskich. w ostatniej chwili sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej, w związku z czym miałam okazję pierwszy raz wystawić kramik:) nie napiszę, że "z prawdziwego zdarzenia", bo baaardzo się to minie z rzeczywistością;P raczej dość spontaniczny i improwizowany. niewielu turystów odważyło się spróbować nie tak skomplikowanej ani tajemnej sztuki plecenia sznurków i krajek. niemniej jednak z tymi odważniejszymi fajnie było pogadać i wspólnie poplątać:)
w przyklasztornym "ogródku" udało mi się spotkać z Anez, z którą chyba w maju umówiłam się na wymiankę. dostałam śliczne pudełko z secesyjnym jednorożcem, a w zamian ufilcowałam dla niej miniaturkę jej pupila. niestety, moja wrodzona zdolność do "wysładzania" wszystkiego zdecydowanie utrudniła mi oddanie jego demonicznego charakteru:P
plecieeemyyy... 
...i wyplotłyśmy podwiązki:)
to moje piękne pudełko
a to Salem:)

zdjęcia ze straganu cykał K., natomiast Salema i jednorożca uwieczniła Anez. a ja się lenię i nie lubię robić fotek, o!