wtorek, 31 lipca 2012

papierowe przygody

wspominałam już jakiś czas temu, że długo nie doceniałam scrapów. odmieniło mi się, od kiedy dostałam od LichoNieŚpi przepiękny notes. gdzieś mi wtedy zaświtało w głowie, że fajnie by było kiedyś spróbować...
"kiedyś" okazało się przydarzyć znacznie szybciej niż się spodziewałam. jakieś dwa tygodnie temu na jednym z forów, na którym się udzielam, padł pomysł urodzinowego postcrossingu. momentalnie dałam się ponieść fali entuzjazmu i zabrałam się za wykonanie kartek dla dwóch pierwszych jubilatek. niestety, zadanie było trudniejsze niż mi się wydawało, szczególnie, że kartki miały być utrzymane w dosyć mrocznych klimatach; obawiam się też, że bez gigantycznego zaplecza w postaci stempelków, brokatów, szablonów, naklejków i nie wiadomów-co-jeszczów (:D), trudno jest zrobić coś takiego naprawdę ekstra, jak prace prezentowane przez wszystkie zdolne dziewczyny na scrapowych blogach. jeżeli jestem w błędzie, to bardzo proszę mnie z niego wyprowadzić:D
ostatecznie wyszło jak wyszło, może trochę jak szkolne laurki, ale jak ba pierwszy raz chyba nie najgorzej;P na pewno jeszcze dłuuuga droga przede mną (i całe mnóstwo zakupów^^).






piątek, 6 lipca 2012

na przekór

nie bijcie. ale ja z dwojga złego, to już wolę jak leje niż jak są takie upały;) pewien antropolog powiedział mi kiedyś, że z moim wyglądem prawdopodobnie mam jakieś wikińskie korzenie i coś w tym chyba jest. maksymalna temperatura, przy której normalnie funkcjonuję to około 25 stopni. nie jest letko;P ale od czego jest lemoniada z dużą ilością lodu i miętowa herbatka?^^ szczęśliwie też popołudniami słońce nie zagląda już na nasz balkon, a nawet całkiem nieźle tam powiewa i obiadki można spożywać w całkiem miłych okolicznościach przyrody, ciesząc się taką małą namiastką "wakacji".
dziś, na przekór upałom, naszyjnik i broszka z deszczowymi chmurkami. ciekawe, czy osobie, która przytuli komplecik, będzie w nim choć ciut chłodniej?^^




ps. a na moim ulubionym "japońskim" blogu można dostać taaaaaakie śliczności:D