piątek, 29 czerwca 2012

ubranka na upały

we Wrocławiu dziś jak w tropikach - strach wyjść na zewnątrz, bo powietrze jest gorące i ciężkie od wilgoci, na niebie ani chmurki, za którą choć na chwilę mogłoby schować się prażące słońce. a mi w głowie filcowe ubranka! nie, nie jestem fanką upałów ani sauny i nie mam zamiaru ubierać się w moje tworki... bo mieszczą się w nich tylko komórki:)
wzory dość nietypowe jak na mnie, ale panom misie i kotki, nie wiedzieć czemu, jakoś nie odpowiadały;) oto zły owiec i czaszunia^^

poniedziałek, 25 czerwca 2012

i stała się jasność

i wszystkie już wiemy co dla kogo i kto komu:D zakończyła się właśnie kolejna wymianka na craftladies. tym razem tematem był owocowy koktajl. wszystkie panie stanęły na wysokości zadania i stworzyły prawdziwe cuda:) ja wylosowałam ka.ma.mi.  postanowiłam zrobić dla niej coś praktycznego. szczęśliwie, dla odmiany, nasze gusta są całkiem zbieżne i obdarowana jest zadowolona z prezentu, a ja nie nagłowiłam się nad nim tak bardzo jak przy poprzednim swapie. oto co trafiło do Kasi:
tak wyglądało z zewnątrz, a tak w środku:
Kasia pisała mi, że torba jest już intensywnie użytkowana na zakupach, a saszetka szybko znalazła dla siebie przeznaczenie i teraz pilnie strzeże nieukończonych jeszcze sutaszowych robótek:)
do mnie natomiast przyleciała paczuszka z Pomorza, od LichoNieŚpi. Licho doskonale trafiła w mój gust i zapotrzebowania:) notes marzył mi się od dawna, a kolczyki miały swój wielki debiut podczas mojego wielkiego debiutu;P (o którym innym razem^^), dosłownie 4 dni po otrzymaniu przeze mnie przesyłki:)
poza tym to moje pierwsze własne prywatne scrapy i wire-wrappy. jestem pod wielkim wrażeniem talentu mojej craftki i atrakcyjności tych technik, które troszkę przeze mnie były niedoceniane (zwłaszcza scrapy). do czasu - czyli dopóki sama nie wzięłam ich w łapki:) te wszystkie drobiażdżki i szczególiki - ach, do tej pory jak na nie patrzę, to robię mniej więcej taką minkę: *o*
:D

piątek, 22 czerwca 2012

teatralnie

długi weekend dwa tygodnie temu spędziliśmy w muszkieterskich klimatach, obozując pod zamkiem w Oporowie. z tej okazji zostaliśmy poproszeni przez organizatorkę całego zamieszania o wystawienie dla najmłodszych turystów teatrzyku kukiełkowego.
moja rekonstrukcyjna ekipa zajmuje się wieloma rzeczami, teatrzyk również do nich należy, tylko tak jakoś ostatnio... przykurzył się troszkę;) trzeba było go więc nieco odświeżyć, zinwentaryzować kukiełki, teksty, ponaprawiać to i owo. w ostatecznym rozrachunku uznaliśmy, że przydałaby się nowa bajka. wybór padł na "smoka wawelskiego", a wraz z nim pojawiło się zapotrzebowanie na nowego aktora. i tak narodził się Eustachy:
fot. Damian


 poniżej kilka migawek z naszych radosnych występów, wszystkie autorstwa Tomka Pękali
Jan Świnka wygląda zza kurtyny do naszej (mniej lub bardziej) młodocianej publiczności, a w tle oporowski zamek
Eustachy i król Krak w akcji
teatrzyk od kulis, a na pierwszym planie Eustachy wypoczywający wraz z innymi kukiełkami po wyczerpującym występie


na koniec jeszcze jedna fotka z ostatniego przedstawienia - na bajkach dla dzieci bowiem nie poprzestaliśmy i  przy wieczornej uczcie zaprezentowaliśmy "żywoty kurtyzan". tak, na kukiełki:D

czwartek, 14 czerwca 2012

back to cat

dziś na szybko. porzucamy psiaki i wracamy do ulubionych motywów;) tłusty rudy kociak w obstawie dwóch tuńczyków. chyba powinnam zrobić analogiczny, zastępując kota żółwiem, bo jak wiadomo - tuńczyk to przyjaciel żółwia XD (tak tak, wilq superbohater zniszczył mi życie;P czy są tu jeszcze jakieś fanki tego genialnego komiksu?)

cały naszyjnik...


...i zbliżenie


więcej dziś już nie piszę, bo, jak widać powyżej, łapie mnie jakaś absurdalna faza i nic mądrego z tego nie wyjdzie XD