czwartek, 24 maja 2012

ciężkie jest życie kociary

ludzie z grubsza dzielą się na tych, którzy wolą psy i na tych, którzy preferują koty. ja, choć ogólnie kocham wszystkie zwierzaki (z wzajemnością zresztą^^), zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy. siłą rzeczy, częściej filcuję/szyję/maluję/wyszywam koty niż jakiekolwiek inne czworonogi. kocie sylwetki mam opatrzone w te i nazad i odtwarzam je z pamięci o każdej porze dnia i nocy;) nie tylko dlatego, że uwielbiam ich grację i subtelność, one po prostu są jakieś takie... wdzięczne bardziej:D
nie było więc łatwo, gdy poproszona zostałam o ufilcowanie pieska i to na dodatek rasy, której prawdopodobnie nigdy na żywo nie widziałam. przerzuciłam kilka wiaderek internetu w poszukiwaniu materiału zdjęciowego. po zapoznaniu się z milionem mniej lub bardziej udanych fotek, przyjęłam wstępne wytyczne: uśmiechnięta parówka na krótkich nóżkach. wybacz Zu, jeżeli będziesz to czytać, ale corgi (bo właśnie o tą rasę chodziło), choć śliczne i wywołujące wielkiego banana na twarzy, kiedy na nie patrzę, kojarzą  mi się dokładnie tak:D
ostatecznie wypadło to mniej więcej tak:

już trochę z innej bajki, pochwalić się muszę, że moja ostatnia sukienka doczekała się bardziej godnego uwiecznienia:) podczas sympatycznego weekendu w sarmackich klimatach, zostałam wywiedziona w pole (a właściwie w łąkę;P) przez Monię, która jest autorką tych ślicznych zdjęć.


wtorek, 8 maja 2012

a long time ago in a galaxy far, far away...

podejrzewałam, że na Yodzie się nie skończy. dzisiaj Luke i Leia, dla odmiany broszki. i znów mam jakieś dziwne wrażenie, że to jeszcze nie koniec...;)



a teraz zmykam oglądać "Nową nadzieję" :D

piątek, 4 maja 2012

zieloności

nie wiem jak w innych częściach Polski, ale we Wrocławiu wiosna dosłownie wybuchła zielenią i to tak z dnia na dzień. w mgnieniu oka przeskoczyliśmy z trybu szaro-buro-jesiennego, utrzymującego się chyba od listopada bez większych zmian, w przepiękny maj, wypełniony zapachem kwiatów i świergotem ptaszków. jak z bajki po prostu!;)
u mnie dziś też trochę zieleni i trochę... bajek? no może nie do końca, ale tradycyjnie obracamy się w moich ulubionych fantastycznych klimatach:D
muszę przyznać, że jakaś lekka niemoc twórcza ostatnio mnie dopadła. i nie to, że pomysłów brakuje, tylko tak jakoś chęci brak... z "pomocą" przyszła mi moja brzydsza połowa i zapotrzebowanie na ubranka dla elektronicznych zabawek. w ten sposób przyszło mi odkurzyć zapasy filcowych arkuszy i stwierdzam, że znów zapałałam sympatią do wycinania, klejenia i zszywania. tym "twórczym" rzutem nawet wymotałam coś dla siebie! (ostatnio zdarza mi się to coraz częściej, yay!:D)

po pierwsze - ubranko na czytnik ebooków. przysporzyło mi nieco problemów, o tyle, że właściciel zabawki stał bardzo przejęty nade mną, zaglądał przez ramię i podrzucał doskonałe pomysły w kwestii użycia materiałów, szwów itp;) szczęśliwie udało nam się nie pomordować, a kindle dostał pokrowiec, w którym żyje i ma się dobrze.

po drugie - ubranko na komórkę. czyli kolejny ktulowy gadżet:D (a ja wciąż polecam polubienie tej strony^^)

po trzecie - coś dla mnie. jako wielka fanka Gwiezdnych Wojen dorobiłam się wreszcie stosownego breloczka. chyba będę chciała więcej postaci...;)

no i na koniec fota grupowa;P miłego końca bardzo długiej majówki Wam życzę i niech Moc będzie z Wami! :D (tak tak, dziś jest dzień Star Wars)