czwartek, 26 maja 2011

czas pisania pracy magisterskiej powinien być okresem wielu wyrzeczeń i intensywnej pracy... aż sama się śmieję, gdy to piszę, bo czas ten chyba jeszcze dla mnie do końca nie nadszedł, chociaż zostało mi jakieś 5 tygodni studiów;) w każdym bądź razie staram się jak mogę skupić na tym, co teraz powinno być dla mnie najważniejsze i wmawiam sobie, że na craftowanie czasu absolutnie nie mam! no ale w końcu nie wytrzymałam...;)

najpierw, w związku z dzisiejszym świętem powstał Stefek


potem postanowiłam spełnić swoją drobną zachciankę, która chodziła za mną już od dłuższego czasu, czyli kocie uszy montowane na spinkach;)


a ostatnie "dziełko" z tej tfu-rczej sesji to już osobna historia;)
prawdopodobnie wszyscy moi znajomi wiedzą o mojej szczególnej sympatii do pewnej maskotki... nie jest to zwykła maskotka, to towarzysz moich wszystkich podróży, bez którego nigdzie się nie ruszam. Kryspin, bo tak się właśnie nazywa jest już ze mną prawie cztery lata, podczas których zwiedziliśmy razem kawałek świata i podczas których kryspinowa rodzinka zdążyła się całkiem znacznie powiększyć


Kryspin od dwóch lat ma dziewczynę, Kornelię,zapoznaną w Wieruszycach za uprzejmością córki naszych znajomych, która zdecydowała się rozstać ze swoją zabawką w imię szczytnego celu połączenia tych dwojga (Zuzia, jesteś wielka!:D). nadszedł wreszcie czas, aby oprócz wszystkich zaginionych braci i szwagrów, którzy dołączyli do mojej gromadki, rodzina Kryspina naprawdę się powiększyła! oto Kryspin Junior w objęciach mamusi:)

2 komentarze:

  1. Ależ fajnie tu u Ciebie :) Cudeńka tworzysz! Pozdrawiam gorąco Agata

    OdpowiedzUsuń
  2. Działaj kobieto,działaj takie fajne rzeczy tworzysz:).Pozdrawiam ciepło i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń