niedziela, 3 kwietnia 2011

nie wiem, jak to się dzieje, ale zwykle gdy coś, co wymajstruję, bardzo mi się podoba, to za Chiny nie udaje mi się zrobić porządnej fotki...;) a to nie ma czasu (bo kończę rzutem na taśmę lub jestem tak zachwycona efektem, że od razu lecę kogoś obdarować), a to się bateria wyczerpała w aparacie, a to światło kijowe... a potem idą w świat i szansa na lepsze zdjęcie często odchodzi bezpowrotnie. tak też było w przypadku dwóch świeżo uszytych rzeczy.



pokrowiec na pałeczki w piątek poleciał razem z nowym właścicielem do Rzymu. jak dotychczas to chyba najbardziej skomplikowany projekt jaki wykonałam, i w który włożyłam sporo pracy. no ale nie odmawia się perkusiście ulubionego zespołu:))) niestety, mimo różnorakich kombinacji nie udało mi się zrobić zdjęcia, na którym miśki wyglądałyby jak w rzeczywistości:( te skrajne są bardziej morskie niż błękitne, te najciemniejsze bardziej fioletowe niż granatowe, pomarańcz też nie ta... zbliżenia już troszkę lepiej oddają kolory:


w każdym bądź razie, liczę na lepsze kolorystycznie fotki z pokrowcem w użyciu:) bo mam nadzieję, że do użytku się on będzie nadawał:D prawdę mówiąc, byłam przerażona, kiedy zobaczyłam w jakimś sklepie internetowym jak wyglądają profesjonalne pokrowce na pałeczki, bo wyobrażałam sobie to całkiem inaczej. bardziej jak hmm... etui na długopisy? nie miałam zielonego pojęcia jakie powinny być odpowiednie wymiary i na co zwrócić uwagę, ale chyba wyszło fajnie, a tak przynajmniej twierdzi nowy właściciel. i to najważniejsze:) mam nadzieję, że chłopaki uśmiechną się widząc moje "dzieło" przy tworzeniu nowej płyty:)


Maciuś - kot torebkowy, czyli urodzinowego maratonu ciąg dalszy:) Maciuś, od imienia kota przyjaciółki, powędrował do niej dziś w związku z jej świętem. co tu wiele pisać, wszystkiego naj jeszcze raz Myszaku:*
hmmm... no może jeszcze tylko tyle, że kolory znów nie te, bo kot jest w kolorze ecru, i obszyty jest nitką w pięknym odcieniu fioletu:)

(w tworzeniu zdjęcia udział wzięli: K. <jako fotograf>, Alfredo, Maciuś i Alfonso. podczas prac żadne króliki nie ucierpiały)

1 komentarz:

  1. dopiero założyłam bloga z moimi filcowymi zabawkami i zaczęłam się rozglądać po blogspocie. bardzo miło znaleźć innych zainteresowanych taką zabawą. śliczne rzeczy, serio!

    OdpowiedzUsuń