sobota, 7 maja 2016

z szuflady

przypomniało mi się dzisiaj, że pół roku temu ufilcowałam Totoro :D poszedł w świat tak szybko, że zapozował do sesji dopiero w swoim docelowym domku. i na dobre mu to wyszło, bo fotki strzelane przez Anez wyszły cudnie:) aż się wierzyć nie chce, że takie śliczne światło udało się jej złapać w styczniu, a nie w jakieś letnie leniwe popołudnie! do tej pory nie mogę się nazachwycać, jak bardzo "sąsiadowy" klimat mają te zdjęcia :)





piątek, 29 stycznia 2016

świeża konina

ileż ja się nacierpiałam przy szyciu tego kuca...;) kiedy decydowałam się na zrobienie tęczowego jednorożca, był to najgenialniejszy pomysł na świecie, a ja już przebierałam nóżkami na myśl o szyciu (no i o zakupie góry kolorowych mięciusich szmatek:P). czas zweryfikował mój entuzjazm, zdusił go i stłamsił na tyle skutecznie, że każdy kolejny skrojony element i każdy centymetr szwu wydawał się niekończącą męką, nie przybliżającą mnie ani odrobinę do satysfakcjonująco estetycznego finiszu. nie wiem, co było nie tak: aktywność plam na słońcu, czy ruchy płyt tektonicznych, a może niewłaściwe feng-shui mojego kącika szyciowego, ale na myśl o niebieskim minky robiło mi się słabo. szczęśliwie ostatecznie dobro zwyciężyło:D i już za chwilę pluszak powędruje za naszą zachodnią granicę cieszyć małe rączki. a przy okazji okazało się, że wyszło mi całkiem fotogeniczne koniszcze :D




sobota, 26 grudnia 2015

Bożonarodzeniowa Amnestia. Możesz zerwać kontakty z przyjaciółmi, nie odbierać telefonów, ignorować e-maile, unikać kontaktu wzrokowego w Tanim Markecie, zapominać o urodzinach, rocznicach i spotkaniach, lecz jeśli pojawisz się w ich domu podczas przerwy świątecznej (z prezentem), mocą nakazu społecznego będą ci musieli przebaczyć i zachowywać się jak gdyby nigdy nic. Przyzwoitość nakazuje, by przyjaźń trwała dalej, bez poczucia winy i wzajemnych oskarżeń. Jeśli dziesięć lat temu w październiku zaczęliście partię szachów, musisz sobie tylko przypomnieć, czyj teraz ma być ruch - albo dlaczego tymczasem sprzedałeś szachy i kupiłeś Xboxa. (Widzicie, Bożonarodzeniowa Amnestia to cudowne zjawisko, ale nie przeskok między wymiarami. Prawa czasu i przestrzeni nadal obowiązują. Nie próbuj jednak wykorzystywać rozszerzania się wszechświata jako wymówki - na przykład, że ciągle chciałeś do nich wpaść, ale ich dom coraz bardziej się oddalał. Takie bzdury nie przejdą. Powiedz po prostu: „Przepraszam, ze nie dzwoniłem. Wesołych świąt”. Potem pokaż prezent. Protokół Bożonarodzeniowej Amnestii nakazuje, by przyjaciel odpowiedział: „Nie szkodzi” i wpuścił cię bez dalszych komentarzy. Tak to się zawsze odbywa).


Christopher Moore "Najgłupszy Anioł"







niedziela, 27 września 2015

lubię robić prezenty. a najbardziej lubię robić prezenty dla ludzi, których lubię:D wtedy najczęściej pomysły od razu same całą gromadą wpadają do głowy, a praca idzie jakoś tak lekko i przyjemnie. wręczając handmadowy drobiazg mam wrażenie, że daję coś więcej niż pierwszy lepszy sklepowy bibelot i mam nadzieję, że ludzie, których obdarowuję też myślą podobnie.

a poza tym mam brzydki nawyk zapowiadać obdarowywanym, że jeśli prezent się nie spodoba, to zabieram z powrotem:D to zwykle skłania nawet introwertyków do okazywania entuzjazmu:P

okrągłe urodziny (18!) Siostry Lepszego Pół to dobra okazja, żeby wreszcie powyciągać z zakamarków sterty przydasiów (a potem udać się do sklepu i dokupić drugie tyle) i pobudzić nieco pokłady kreatywności. uradziliśmy razem, że Siostra z pewnością cierpi w skrytości wklejając ulubione przepisy do zwykłego zeszytu, więc jej życie stanie się lepsze, jeśli będzie mieć śliczny, mięciusi i obszeeeerny przepiśnik.
ostatecznie zrezygnowałam z oklejania zeszytu. segregator jest zdecydowanie bardziej perspektywiczny:)

schody zaczęły się w momencie, kiedy wpadłam na pomysł, żeby zawartość przepiśnika była podzielona na kategorie. same ich nazwy zostawiłam do uzupełnienia (bądź nie) Siostrze, ale przekładki jak by nie było, trzeba było wykonać;) kolejny raz stwierdzam, że ja się na scrapach nie wyznaję i żeby w ogóle się za to zabierać, trzeba mieć jakieś gigantyczne pokłady materiałów, bo inaczej to nie ma sensu;) niemniej jednak chyba nie wyszło najgorzej.


wszystkie te truskaweczki, koroneczki i obrusowo-piknikowe krateczki to chyba moja reakcja obronna przeciw nadchodzącej jesieni i wyraz nostalgii za latem, które jakoś przeleciało między palcami, zanim zdążyłam się nim porządnie nacieszyć. aż trochę żałuję, że całe te pokłady słodyczy, jakby rodem z babcinego słoika z przetworami, pojechały w świat, ale pociesza mnie myśl, że trafiły w dobre ręce. a może kiedyś też zrobię sobie podobny... (aha, akurat:P)

niedziela, 31 maja 2015

pojechałam na Wielkanoc nad morze (no dobra, nad zatokę!) i zginęłam... niestety, mój urlop nie trwał 2 miesięcy, tylko z blogiem jakoś nie było mi po drodze. nie pierwszy raz;)
i nawet nie to, że nic w tym czasie nie dłubałam. coś tam udało się pokończyć, coś pozaczynać, tylko z dokumentacją coś nie banglało. jak w przypadku księżniczkowej spódniczki, przy której okazało się, że Pięciolatka to stworzenie nieobliczalne i jak ciotka myśli, że Pięciolatka na zawołanie będzie mierzyć świeżo otrzymane prezenty i jeszcze, o zgrozo! dać się w nich fotogtrafować, to się ciotka gruuubo myli. nawet jeżeli spódniczka jest księżniczkowa tak bardzo i składa się głównie z tiulu;)
mimo, że sterta rzeczy do pokończenia piętrzy się coraz bardziej, od kilku dni chodziło za mną uszycie czegoś małego i słodkiego. taki szybki projekcik na poprawę nastroju. przypomniało mi się, że chyba kiedyś się deklarowałam, że czelendż, że pluszaki co miesiąc szyć będę... z ręką na sercu przyznaję, że zeszły miesiąc nawaliłam, więc szybciutko zajrzałam do Choly Knight i znalazłam wykrój Guntera z Adventure Time. tak się składa, że w życiu tej kreskówki na oczy nie widziałam, ale pingwin to pingwin, a jak wiadomo, dobry pingwin nie jest zły;P trochę mnie poniosło i ani odrobinę nie zdziwił mnie efekt końcowy, który odbiega dość mocno od pierwowzoru, ale jak już zostało wspomniane, pingwin to pingwin...:P

piątek, 3 kwietnia 2015

Kurczakodo z Parapetonu

dziś przedstawiam małego, dzielnego kurczaka, który niczym znany i lubiany hobbit, wyrusza ze swojego zielonego domku na parapecie na wielką przygodę. czeka go bardzo odpowiedzialne zadanie - musi upilnować pisanki w wielkanocnym koszyczku. powinien mu towarzyszyć jeszcze wierny druch - Samkur (jak w marcowym projekcie Choly Knight), ale zaginął w akcji...


w tym roku wyjątkowo nie piszę na ostatnią chwilę (i piszę w ogóle, wow!) (choć jak zawsze w biegu...;), więc ze stosownym wyprzedzeniem, mogę pożyczyć wszystkim takich świąt, jakie sobie wymarzycie:) ja już jakiś czas temu zadbałam o to, by moje właśnie takie były!

sobota, 28 marca 2015

rude słodkości

przyznaję bez bicia - ostatnio katowałam wykrój na ktula. w którymś momencie trzeba było powiedzieć sobie... hmm.. no może nie "basta", bo za bardzo lubię maleństwa z mackami, ale stanowcze "czy byłaby pani tak uprzejma i chociaż na chwilę zajęła się czymś mniej przedwiecznym?";)
nie byłabym sobą, gdybym na stronie, z której pozyskałam jeden tak fajny wykrój, nie pogrzebała głębiej. wśród całej masy fantastycznych rzeczy, wypatrzyłam monthly crafting challenge. natychmiast się zapisałam i mam zamiar dzielnie wykonać każdy projekt. niestety, nie załapałam się na styczniowy pattern, przedstawiam za to pluszaka z lutego:) skrojone czekają już groszko-kurczaki z marca:) 

lisko-muffinka sprezentowałam koleżance. rudy drobiazg od rudzielca dla rudzielca:)